Moje wędrówki po górach
rozpoczęły się już w szkole podstawowej, bowiem mając niespełna
13 lat (6 klasa) pojechałam do Karpacza. Była to 10-cio dniowa
wycieczka, tak zwana Zielona Szkoła, podczas której oprócz
nauki zdobywaliśmy szczyty i zwiedzaliśmy urokliwe miejsca
Karpacza. Niestety z wycieczki zapamietałam tylko, robiącą
wrażenie,
Świątynię Wang - drewnianą świątynię z XII/XIII wieku.
Miałam okazję zwiedzenia także jej wnętrza. Robi niesamowite
wrażenie. Do dziś pamiętam trzeszczące deski, po których
stąpaliśmy, i ta niesamowita cisza. Naprawdę warto zobaczyć!
Rok 1993 (8 klasa) - kolejna
Zielona Szkoła, tym razem wybraliśmy się do Wisły - Uzdrowisko.
10 dni szleństwa i podziwiania gór zimą. I tu jak poprzednio
nie wiele pamiętam, wiem tylko że o mały włos a wycieczka
skończyłaby się dla mnie niezbyt miło (na szczęście miałam
tylko obolołe kolano).
Rok 1995 (1 klasy L.O. - II
semestr) - wyjechaliśmy na 3 lub 4 dni do Białki Tatrzańskiej.
Na początek spacer Doliną Kościeliską, a także wejście do
Wąwozu Kraków i oczywiście do Smoczej Jamy - niestety nie
wszyscy odważyli się wspiąć :) Kolejna wyprawa była już
bardziej męcząca, bowiem zdobyliśmy Śpiącego Rycerza (czyli
Giewont).
Grupa licząca około 20 osób plus jednen opiekun rozpoczęła
wyprawę z Kuźnic (1000m n.p.m.) niebieskim szlakiem. Dochodząc
do schroniska na Hali Kondratowej złapał nas deszcz (słychać
było ciche grzmoty). Jasne było, że możemy zapomnieć o dalszej
wyprawie. Jednak po kilkunastu minutach deszcz ustał i po
długich naszych namowach opiekun zdecydował, że owszem pójdziemy
dalej ale pod jednym warunkiem, że jeśli usłyszy ktoś choćby
jeden grzmot zawracamy. I tak szczęśliwie mijaliśmy Przełęcz
Kondracką (1725m n.p.m.) aż dotarliśmy do Giewontu (1894m n.p.m.)
(pomimo łańcuchów weszliśmy wszyscy). Zchodziliśmy czerwonym
szlakiem przez Przełęcz w Grzybowcu (1311m n.p.m.), a następnie
Doliną Strążyską.
Następnego dnia mieliśmy okazję dotrzeć do Morskiego Oka.
Wyruszyliśmy z Palenicy Białczańskiej przez Wodogrzmoty
Mickiewicza do Morskiego Oka. Trasa asfaltowa ale jakże męcząca
(nie znoszę takich tras), gdzie tylko było to możliwe
skracaliśmy drogę, żeby choć troszkę móc się powspinać. Widoki
niesamowite, a samo Morskie Oko strasznie zanieczyszczone!
Po 20 - 30 min posiadówki przy schronisku powędrowaliśmy nad
Czarny Staw (pod Rysami) - zdaje się skład grupy był podobny
do tego co wszedł na Giewont.
Rok 1996 (II klasa L.O.) -
Wycieczka do Szczawnicy i podziwianie urokliwych Pienin. Z
wycieczki zapamiętałam spływ Dunajcem i
niesamowite opowieści flisaków (warto!), wyprawę do Czorsztyna
ze zwiedzeniem zapory, do Nidzicy ze zwiedzaniem wnętrza zamku,
a także wyprawę z przewodnikiem na Trzy Korony i ta długa
kolejka, w której musieliśmy stać, żeby dostać się na szczyt
Rok 1997 (IV klasa L.O. - I
semestr) - Beskid Żywiecki. Niestety pogoda nie dopisała i
jedyne wyjście w góry skończyło się przemoczeniem ostatniej
pary butów i tym samym powrót do domu w butach koleżanki -
chyba 42 a ja noszę 38 :) Ale lepszy rydz niż nic :)
Rok 2001 (początek maja) -
Wyprawa ze znajomymi ze studiów do Zakopanego. W tym czasie
zdobyłam Sarnią Skałkę (1377m n.p.m.). Trasa przebiegała
następująco: wejście - od Wielkiej Krokwi Doliną Białego
(żółtym szlakiem później czarnym) do Sarniej Skałki, zejście -
czarnym szlakiem Ścieżką Nad Reglami do Polany Strążyskiej,
przejście żółtym szlakiem do Wodospadu Siklawica, następnie
powrót do Polany Strążyskiej, dalej Doliną Strążyską, Drogą Pod
Reglami i dojściem do Wielkiej Krokwi.
Kolejna wyprawa okazała się równie pasjonująca co poprzednia.
Tym razem pojechaliśmy na Słowację, a tam weszliśmy do jednej
z najpiękniejszych jaskiń Słowacji a mianowicie Jaskini
Bielańskiej. Jest to trzecia pod względem wielkości jaskinia w
tym kraju a największa z jaskiń tatrzańskich. Posiada bardzo
bogatą szatę naciekową. Warto zobaczyć!
Rok 2002 (11 - 24 sierpień) -
Rozpoczęliśmy od niezbyt forsującego wejścia (wzdłuż trasy
kolei) na Gubałówkę (1123m n.p.m.), zejście tą samą trasą.
Kolejna wyprawa była na Siwą Przełęcz. Wejście od Siwej Polany
(zielonym szlakiem) przez Polanę Huciską, aż do żółto-czarnego
szlaku dalej Starorobociańską Doliną (czarny szlak) do Siwej
Przełęczy (1812m n.p.m.) ze względu na załamanie pogody (mgła)
nie możliwe okazało się wejście na Gaborową Przełęcz.
Zejście (zielony szlak) przez Ornak (1867m n.p.m.) do Przełęczy
Iwanickiej (1459m n.p.m.) a następnie najpierw żółtym poźniej
zielonym szlakiem do Siwej Polany.
Przeszliśmy też Doliną Kościeliską, zaliczając po kolei
Jaskinię Mroźną, Pisaną Polanę, Wejście do Wąwozu Kraków
(całkowite przejście niemożliwe ze względu na dużą ilość
opadów), następnie udaliśmy się do Schroniska Ornak
(1110m n.p.m.) a potem (czarny szlak) nad Smerczyński Staw
(1226m n.p.m.) w drodze powrotnej zwiedziliśmy Jaskinię
Raptawicką, a także wejście do Jaskini Mylnej.
Kolejna wyprawa zakończyła się zdobyciem pierwszego dla nas
dwutysięcznika a mianowicie Kopy Kondrackiej (2005m n.p.m.).
Trasa przebiegała następująco: Wejście - z Kuźnic
(1000m n.p.m.) (niebieski szlak) przez Polanę Kalatówki do
Schroniska na Hali Kondratowej następnie (zielony szlak)
Doliną Kondratową do Przełęczy Pod Kopą Kondracką
(1803m n.p.m.), potem (czerwony szlak) wejście na Kopę
Kondracką. Zejście - (żółty szlak) do Przełęczy Kondrackiej
(1725m n.p.m.), następnie (niebieski szlak) do Hali Kondratowej
(na tym odcinku widzieliśmy niedźwiedzie wchodzące na Kopę
Kondracką) i Kuźnic.
Zaliczyliśmy także Spływ Dunajcem z ciekawymi opowieściami
flisaków, zwiedzanie zapory w Czorsztynie, obejrzenie zamku w
Nidzicy (niestety tylko z zewnątrz), Kościółka w Dębnie.
Weszliśmy na Nosal (1206m n.p.m.) wbrew pozorom nie jest to
najprostsze wejście pomimo, iż góra niewysoka. Trasa: wejście
- zielonym szlakiem na Nosal. Zejście (zielonym szlakiem) do
Kuźnic przez Nosalową Przełęcz (1103m n.p.m.).
Nie omineliśmy także Doliny Strążyskiej i zobaczenia Wodospadu
Siklawica.
Poza tym zwiedziliśmy stary cmentarz w Zakopanem, Kościół
Bernardynów, Kościół Najświętszej Rodziny na Krupówkach. W
drodze powrotnej wstąpiliśmy do Częstochowy
Rok 2003 (12 - 23 sierpień) -
To była nasza Podróż Poślubna. Wyprawa na Gubałówkę (tym razem
wjazd i zjazd koleją). Kolejna wycieczka do Doliny Strążyskiej,
z przejściem Ścieżka nad Reglami do Czerwonej Przełęczy,
a następnie spacer przez Dolinę Białego (według nas
najpiękniejsza dolina ze względu na bardzo dużą ilość kaskad,
wodospadów i klasycznie wykształconych kociołków Białego
Potoku).
Możemy pochwalić się także zdobyciem kolejnego dwutysięcznika,
a minowicie Świnicy (2301m n.p.m.) Trasa przebiegała
następująco: Do góry - wjazd kolejką linową z Kuźnic na
Kasprowy Wierch (1987m n.p.m.) (po bilet staliśmy bagatela 6
godzin teraz już wiemy że bilety na kolejkę można kupować w
biurach podróży na kilka dni przed planowaną wycieczką, a od
"koników" nie warto kupować biletów - STRASZNIE DROGIE!!!) Z
Kasprowego Wierchu (czerwony szlak) przez Suchą Przełęcz
(1950m n.p.m.), Beskid (2012m n.p.m.), Przełęcz Liliowe -
umowna granica między Tatrami Zachodnimi i Wysokimi -
(1952m n.p.m.), dalej Skrajną Turnię, Pośrednią Turnię,
Świnicką Przełęcz (2050m n.p.m.) do Świnicy. Samo dotarcie do
tego szczytu możliwe jedynie po łańcuchach! Zejście - czerwonym
szlakiem do Przełęczy Zawrat (2159m n.p.m.), a następnie
niebieskim szlakiem (również po łańcuchach - dość niebezpiecznie)
Schroniska Murowaniec (1500m n.p.m.), mijając po drodze Zmarzły
Staw i Czarny Staw Gąsiennicowy. Ze względu na dość późną porę
(zejście z Przełęczy Zawrat zajęło nam dużo więcej czasu niż
podawała to mapa) zdecydowaliśmy się na powrót nie szlakiem a
drogą w Dolinie Suchej Wody przez Psią Trawkę do Brzezin.
Wybraliśmy się także nad Morskie Oko (wejście i zejście
pokonane wozem ze względu na silne zakwasy po wyprawie na
Świnicę). Zostałam miło zaskoczona widokiem bardzo czystego
jeziora (ostatnim razem jak już wspomniałam wcześniej było
inaczej).
Pojechaliśmy także z biurem podróży Tatra Travel do Krakowa i
Wieliczki.(Polecamy ich usługi!)
Ponadto zobaczyliśmy także Muzeum Kornela Makuszyńskiego,
wystawę narzędzi tortur, a także Wystawę Figur Woskowych
(Krupówki) - wystawa warta zobaczenia jednak zdecydowanie
różni się (naszym zdaniem jest gorsza) od tej którą mieliśmy
okazję obejrzeć w Warszawie.
Rok 2004 (08 - 14 sierpień) -
Niedziela: Gubałówka - wjazd koleją, zwiedzenie Kapliczki
Matki Bożej Różańcowej w Buńdówce zejście przez Pająkówkę do
ul. Czajki.
Poniedziałek: Dolina Chochołowska - przejście od Siwej Polany
przez Polanę Huciska, Polanę Chochołowską, wejście do Kapliczki
Jana Chrzciciela (Ślub braliśmy w Kościele Św. Jana
Chrzciciela a tego dnia przypadała Pierwsza Rocznica naszego
Ślubu więc musieliśmy tam zajść) aż do Schroniska na Polanie
Chochołowskiej (1150m n.p.m.). Ze względu na załamanie pogody
nie było nam dane pójść na Grzesia (1653m n.p.m.), droga
powrotna identyczna (z małą różnicą - pokonaliśmy ją na rowerach).
Wtorek: Zwiedzanie Wielkiej Krokwi (od 2004 wejście na Wielką
Krokiew płatne). Wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym na sam
szczyt (wejście możliwe tylko do progu). Tego dnia obejrzeliśmy
też Wystawę owadów tropikalnych (Krupówki).
Środa: Wycieczka z biurem podróży Tatra Travel na Słowację i
zwiedzenie Jaskini Lodowej, miasta Levoce z średniowiecznym
kościołem a także Spisky Hrad.
Czwartek: Czerwone Wierchy - z Kuźnic kolejką linową na
Kasprowy Wierch następnie (czerwony szlak) przez Pośredni
Gorczykowy Wierch (1874m n.p.m.), Gorczykową Czubę (1913m n.p.m.),
Suche Czuby, Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863m n.p.m.) do
Kopy Kodrackiej (2005m n.p.m.) - pierwszego z czterech dwutysięczników.
Idąc dalej mijamy drugi dwutysięcznik - Małołączniak
(2096m n.p.m.), potem Krzesanicę (2122m n.p.m.) - trzeci, a
następnie wchodzimy na Ciemniaka (2096m n.p.m.) - ostatni z
Czerwonych Wierchów. Zejście z Ciemniaka (czerwony szlak) przez
Chudą Przełęcz (1850m n.p.m.) dalej przez Twardy Upłaz,
Upłaziańską Kopę (1796m n.p.m.), Adamicę do Doliny
Kościeliskiej, dalej (zielony szlak) do Kir.
Piątek: wjazd wyciągiem krzesełkowym na Butorowy Wierch
(1160m n.p.m.), przejście do Gubałówki, mijając po drodze
Spyrkówkę, Buńdówkę. Następnie zjazd koleją do Zakopanego.
|